Blog > Komentarze do wpisu
Joanna od aniołów?

Zazwyczaj daleki jestem od tworzenia wszelkich rankingów, ale w moje ręce właśnie wpadła płyta roku 2010 (!) i jeden z najlepszych albumów jakie słyszałem, ever! Ale po kolei.

 

Joanna Newsom

 

Kto?

Autorką całego zamieszania jest Joanna Newsom. W Polsce chyba nieznana, a szkoda bo od wielu lat tworzy rzeczy niezwykłe. Jej przepis na muzykę: ballada, folk, długie opowieści, harfa. I magiczny nastrój! Pochodząca z Kalifornii singer-songwriterka debiutancki album - "The Milk-Eyed Mender" wydała w 2004. Płytką mną wstrząsnęła. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim instrumentarium, które w połączeniu z jej (nieco skrzekliwym, trzeba przyznać) głosem dawało oryginalne efekty. A mimo tej, swego rodzaju ekscentryczności, wszystkie jej nagrania z debiutanckiej płyty były naprawdę "piosenkowe" i wpadały w ucho. Mój faworyt - "Peach, plum, pear".

 

Joanna Newsom - "Peach, Plum, Pear"

 

Dwa lata później Joanna wydała "Ys". Płytę jeszcze lepszą, dojrzalszą, ciekawszą! Instrumentarium wzbogacono o orkiestrę, mandolinę, akordeon co świetnie zbrziało. Newsom odeszła też od komercji - album składał się z 5 piosenek trwających po dziesięć, a nawet kilkanaście minut. W zasadzie trudno mówić o piosenkach. Raczej były to długie ballady nawiązujące stylistyką i tematem do muzyki folk. Fakt faktem, było pięknie!

 

Co?

Kilka dni temu świat ujrzał kolejną jej płytę. A właściwie to... trzypłytowy album -"Have One On Me".

 

Joanna Newsom - "Have One On Me"

 

Jak brzmi? Fantastycznie, cudnie, anielsko! Nastrojowa mieszanka Joni Mitchell i Tori Amos, ale Joanna Newsom tym albumem obie panie przebiła. Swój folkowy styl jeszcze bardziej rozwinęła. I choć wciąż dominuje harfa, to jednak większą rolę odgrywają inne instrumenty. Do tego, nie wiem jakim sposobem, ale zaczęła piękniej śpiewać. Zamiast skrzeczącego głosu słychać delikatny głosik. Trudno tu mówić o poszczególnych utworach, bo każdy ma w sobie coś wyjątkowego. A taka różnorodność, ale jednocześnie zamknięta w jednej, stylistyce jest oczywiście "in plus". W playliście znajdują się krótkie perełki jak np. "'81"...

 

Joanna Newsom - "'81" - unofficial video

 

...ale przede wszystkim słucha się wielominutowych opowieści. Np. utwór tytułowy.

 

Joanna Newsom - "Have One On Me"

 

Przyznaję, że jestem całkowicie pochłonięty. I tak jak wcześniejsze dokonania Joanny Newsom oceniałem bardzo dobrze, tak teraz jestem dosłownie oczarowany! Bo jeśli przy trzypłytowym albumie ustawiam losowanie utworów i przez ponad dwie godziny słuchania się nie nudzę, to muszę mieć do czynienia z dziełem wybitnym.

A jeżeli kogoś nie przekonałem, czy też nie przekonały go przykładowe utwory, to niech się zda na muzyczną prasę. Bardzo rzadko czytuję recenzje, a jeszcze rzadziej się nimi kieruję, ale takie oceny muszą świadczyć, że "Have One On Me" to album wyjątkowy, genialny: Pitchfork 9,2/10; Mojo 10/10, Spin 4/5, Financial Times 5/5, Guardian 4/5, The Observer 8,5/10, Q 8/10, New Musical Express 8/10.

PS. Płytę można odsłuchać online tutaj.

PS2. Okładką też się zajmę w swoim czasie.

niedziela, 28 lutego 2010, noin